środa, 3 kwietnia 2013

!!!

Wczoraj mój Mąż był na konsultacji, która miała na celu ustalenie terminu drugiej operacji... Ta operacja powinna przynajmniej częściowo (jeśli  nie całkowicie) uwolnić rękę. Operacja została wyznaczona - ale dopiero na 22.04. :( Miesiąc temu, gdy M. trafił do szpitala mówiono nam, że kolejna operacja będzie 3, max. 4 tygodnie później. Jak się okazało teraz - będzie to trwać prawie 2 miesiące!!!

A babcia Męża, która teraz przyjeżdża rano i zajmuje się Małą do czasu przyjścia opiekunki, 19 kwietnia wyjeżdża do Niemiec - do brata mojego Męża, który z nikim nie konsultował tej kwestii, tylko zamówił babci bilety. Typowy dla niego egoizm - jego żona ma jakąś konferencję i babcia jest potrzebna do pomocy przy ich synku, który chodzi do żłobka. A dopóki nie poszedł dom żłobka praktycznie cały czas był z nimi ktoś z rodziny - naszej lub bratowej mojego Męża. I ja rozumiem, że oni potrzebują pomocy, bo są tam sami, bez rodziny itp. My sobie poradzimy, bo zawsze sobie radzimy nie oglądając się na innych (tyle, że my płacimy komuś za pomoc, a oni mają niestety szkocką mentalność). Ale miło byłoby chociaż się dać nam znać wcześniej, a nie stawiać przed faktem dokonanym. Niestety przyzwyczailiśmy nasze rodziny, że zawsze staramy się być samodzielni i niezależni, dawać sobie radę... I to się nam właśnie teraz na nas mści...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz