niedziela, 14 kwietnia 2013

Wreszcie słońce...

Wczorajsze przedpołudnie świetne mi zrobiło. Mnóstwo słońca, długi spacer z Mężem i Małą, po drodze kawa ze znajomymi i ... świadomość, że nic nie muszę... Udało mi się odgonić od siebie wszystkie myśli pt. ile sprawozdań finansowych jest jeszcze do przygotowania w pracy, że 22.04 M. idzie na drugą operację, jak sobie poradzimy, gdy Mąż będzie w szpitalu, a babcia wyjedzie... Na obiad byliśmy zaproszeni do moich rodziców, więc ominęło mnie także myślenie o tym, co zrobić na obiad. Malutka miała dobry humor (i wczoraj, i dziś), a jej śmiech działa na mnie jak lekarstwo - na wszystkie zmartwienia, troski i gorsze samopoczucie naprawdę wystarczy uśmiech dziecka. Brzmi pompatycznie? Myślę, że większość rodziców się ze mną zgodzi.

Prawda jest taka, że od myślenia w każdej wolnej chwili o tym, co jeszcze jest do zrobienia ilość sprawozdań finansowych do zrobienia się nie zmniejszy, a zagadnień, które muszę ogarnąć też nie ubędzie. A chwila zapomnienia o tym wszystkim dobrze robi. Po raz kolejny uświadomiłam sobie, jak ważny jest taki restart. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz