Ostatnio byłam świadkiem interesującej rozmowy mama-dziecko, którą usłyszałam w jednym z centrów handlowych. Całe zajście przebiegło następująco:
- dziecko [wybiega przed mamę, która prowadzi koszyk pełen zakupów, na oko - typowe spożywczo-chemiczne zaopatrzenie domu; pokazuje na automat pełen piłeczek, z których każda ma środku zabaweczkę z kategorii "durnostrojka"]: Mamo, mamo! Mogę zagrać?
- mama [zmęczona zakupami, skupiona na manewrowaniu koszykiem pomiędzy innymi klientami oraz - zapewne - zastanawiająca się, po co w domu kolejny absolutnie nieprzydatny drobiazg, którym dziecko pobawi się pół godziny]: Kochanie, nie mam już pieniążków...
- dziecko [cały czas pełne entuzjazmu]: Ale mamo! To tylko 5 złotych!
Wyminęłam mamę z dzieckiem i pobiegłam załatwiać swoje sprawy, nie usłyszałam końca tej rozmowy. Ale powróciło do mnie pytanie, które zadawałam sobie jeszcze zanim zaszłam w ciążę. Jak wychować dziecko w obecnych czasach tak, aby z jednej strony nie tkwiło w kulcie pieniądza (i nie ulegało pochodnej od pieniądza chęci posiadania gadżetów typu najnowszy telefon komórkowy, playstation itp.). a z drugiej - aby w związku z tym nie czuło się gorsze na tle swoich rówieśników? Gorsze, bo rówieśnicy wyśmieją brak laptopa albo iphone'a.
Obawiamy się z Mężem sytuacji, iż nawet jeśli uda nam się wytłumaczyć Malutkiej, że nie określa nas to, co posiadamy (czyli bardziej jesteśmy "być" niż "mieć"), to jednak zetknięcie z rówieśnikami może okazać się bolesne - bo dzieci bywają okrutne. Jak wyważyć proporcje? Szczególnie, że nie musimy oglądać każdej złotówki, ale do osób, które nie muszą przejmować się finansami z pewnością nie należymy. Jak wiele młodych małżeństw mamy kredyt na mieszkanie i niestabilną sytuację zawodową - a dokładniej: mój Mąż od zakończenia studiów nie przepracował ani jednego dnia na umowie o pracę... Nie mówię, że mamy jej odmawiać wszystkiego, ale nie chcemy biec do sklepu za każdym razem, gdy znani producenci elektroniki, zabawek itp. wypuszczą na rynek jakąś nowość.
A moje pytanie wciąż pozostaje bez odpowiedzi... Jak wychować dziecko tak, aby nie określało go to, co posiada? Macie może jakieś wskazówki?
A moje pytanie wciąż pozostaje bez odpowiedzi... Jak wychować dziecko tak, aby nie określało go to, co posiada? Macie może jakieś wskazówki?