We wrześniu zeszłego roku (czyli 2012) mój Mąż przyszedł do domu i oznajmił, że kupił bilety na koncert Bon Jovi w Gdańsku. Na moje: Kiedy?", otrzymałam krótką odpowiedź: "W czerwcu". Szybko policzyłam, że do tego wydarzenia jest jeszcze dziewięć miesięcy i uznałam, że to mnóstwo czasu. I - jak się okazało - było to świetne podejście... Gdy nadszedł czerwiec stanęliśmy nagle przed koniecznością zorganizowania wyjazdu, co - w przypadku posiadania dziecka - staje się nieco bardziej skomplikowane niż zwykle. Należy zastanowić się nad kilkoma zagadnieniami:
- czy jedziemy z Malutką? W tym przypadku raczej utrudniłoby to sprawę, ponieważ trzeba by było zabrać dodatkową osobę do zajęcia się Małą w trakcie koncertu. Oczywiście mogłam ją zabrać, bo w końcu bariera, że czegoś nie można zrobić z dzieckiem jest wg mnie barierą tylko w głowie rodziców (nie mówię, że ja takich barier nie mam). Chcieliśmy jednak pojechać we dwoje.
- jeśli Maleńka zostaje, to z kim? Stanęło na pobycie u teściów, przy czym dla ich wygody "wypożyczyliśmy" im również opiekunkę;
- jako, że zostawiamy Małą w Warszawie - to na jak długo możemy wyjechać? Tutaj muszę się przyznać, że dotychczas nie miałam problemu z zostawianiem jej u kogoś (najczęściej moi rodzice), ale była w tym samym mieście, a nie 350 km ode mnie, a dziadkowie przejmowali ją na jedną noc. Zdecydowaliśmy się na dwie noce poza domem. Ostatecznie Małej nie widziałam dłużej, bo teściowa zadzwoniła w dzień naszego powrotu, że chętnie przenocuje ją jeszcze jeden dzień, a szkoda ją odbierać od nich późnym wieczorem i "na wariata". Nie da się ukryć, że miała rację - pojechałam po nią na spokojnie, po pracy, następnego dnia po powrocie.
Podsumowując, ten wyjazd bardzo mi się przydał. Oderwałam się od pracy i od naszej domowej codzienności - jednym słowem: zresetowałam. Sam koncert był w mojej opinii rewelacyjny. Oczywiście nie obyło się bez zaglądania w wózki i patrzenia na maluszki biegające na plaży - oboje z Mężem łapaliśmy się na tym, że analizujemy, które z odwiedzanych miejsc byłyby odpowiednie dla naszej córeczki:)
Kolejny cenny wniosek na przyszłość - spokojnie możemy zostawiać Małą z teściami, obie strony świetnie sobie poradziły w nowej sytuacji. Nie spodziewałam się, że teściowie poproszą o kolejny dzień z Malutką. Musiałam tylko pokonać "mamusiowe" odczucia czyli chęć odebrania Małej i przytulenia jej w dzień naszego powrotu z Gdańska...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz