niedziela, 14 lipca 2013

Tężnie

Wiem... Długo nie pisałam - przerwa była znacząca... W najbliższych postach postaram się nadrobić te 2,5 tygodnia - bo troszkę się działo.

Ostatnio troszkę jeździmy - zarówno w okolicach Warszawy jak i dalej - tak, aby urozmaicić sobie ten letni czas i schemat spacer-dom-plac zabaw. W niedzielę 7.07. pojechaliśmy na przedpołudniowy spacer do tężni w Konstancinie. Pogoda dopisała. Ponieważ odkąd jest Marysia to nasza weekendowa doba uległa zmianie i zamiast otwierać oko ok. 11, to o tej porze jesteśmy już gotowi do wyjścia - to gdy dojechaliśmy na miejsce nie było jeszcze zbyt tłoczno. 

Same tężnie są ciekawą atrakcją - mnie najbardziej fascynuje konstrukcja z gałęzi oprawiona w drewniany stelaż. Posiedzieliśmy trochę w środku, aby powdychać nieco zdrowia. Oczywiście siedzieliśmy na zmianę, bo Maleńka dreptała sobie po tężni, zaczepiając co jakiś czas inne dzieciaki. Swoją drogą widok takiej "kaczuchy" jest naprawdę rozczulający... Biega to-to na krótkich nożkach, pupę ma wypchaną (bo jest przecież pieluszka), wypycha brzuszek dla zachowania równowagi... Kiedy ona tak urosła??? Wydaje mi się, że jest malutka, ale jak patrzę na zdjęcia sprzed kilku miesięcy, to okazuje się, że wtedy była mała...

Wokół tężni jest bardzo ładny park, który chyba niedawno był rewitalizowany... Alejki, ławki, zieleń - wszystko zadbane. Na terenie są również dwa place zabaw i miejsca, gdzie można kupić kawę/gofry/lody oraz zjeść obiad. Wybraliśmy mniejszy plac zabaw, trochę z boku. Powodów było kilka:
  • ma zabawki bardziej adekwatne dla maluchów takich jak nasza córeczka;
  • jest w cieniu (a przynajmniej był, gdy tam przebywaliśmy);
  • sąsiaduje z kawiarnią, która ma stoły i ławy na zewnątrz, więc rodzice (lub jedne rodzic, gdy dziecko wymaga jeszcze opieki) mogą spokojnie posiedzieć i wypić kawę lub skonsumować coś innego.
Dzień zaliczyliśmy do naprawdę udanych - pooddychaliśmy zdrowym powietrzem, pospacerowaliśmy, zmieniliśmy otoczenie, a Malutka padła po tych wszystkich atrakcjach jeszcze w drodze do samochodu. Polecam ten kierunek, bo nie jest to daleko od Warszawy (szczególne, gdy mieszka się na Ursynowie tak jak my), a jednak cała wyprawa nabiera cech zamiejskiego wyjazdu:)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz