Wracając do pytania, które zadałam na koniec poprzedniego wpisu i które jest przyczyną powstania tego bloga - wciąż brakuje mi odpowiedzi...
O jednym jestem jednak przekonana: mojej decyzji o powrocie do pracy nie żałuję. Owszem, jest mi bardzo ciężko czasami, narzekam, ale fakt, że wstaję o tej 5 rano codziennie, żeby jak najwcześniej dotrzeć do pracy i wyrobić się z obowiązkami, świadczy o tym, że na tej pracy mi zależy. Mogłabym przecież wziąć zwolnienie na opiekę nad mężem i nie pokazywać się przez 2 miesiące w biurze. Tylko czasem pojawia się ciche pytanie i majaczy gdzieś z tyłu głowy - po co? Chyba dla własnej ambicji i samorealizacji....
I tak na marginesie, ale wciąż w temacie moich rozważań. Zaskoczył mnie ostatnio serial "Prawo Agaty" emitowany przez TVN, w którym jedna z bohaterek z malutką córeczką na ręku tęskni za pracą w kancelarii... Nie widziałam scen zachwytu nad różową istotką w łóżeczku z falbankami, a tylko tęskne wzdychanie nad odnalezioną w koszu na pranie togą. Wszystkim paniom, które mają wątpliwości, czy dobrze robią wracając do pracy polecam - wreszcie jest bohaterka serialu, z którą mogłabym się identyfikować :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz