Było już o mnie i moich odczuciach, ale nie jestem niezależną jednostką - oprócz małej córeczki jest również "sprawca" czyli mój Mąż.
A jak wygląda życie małżeńskie w nowej sytuacji? Mój mąż jest cudownym człowiekiem, pełnym zrozumienia dla mnie i moich zmiennych nastrojów. Bynajmniej nie lukruję tutaj naszego życia - czasem mój partner potrzebuje dużo czasu, aby znaleźć wspomniane wyżej zrozumienie dla moich humorów, a ja w niektórych momentach myślę o nim w innych kategoriach niż "cudowny". Niemniej jednak patrząc na całokształt naszych relacji - uważam, że jesteśmy dobrą parą. I to nie dlatego, że się nigdy nie kłócimy i mamy zbieżne poglądy na każdy temat - bo zdarzają nam się mniej lub bardziej poważne sprzeczki oraz różnice zdań. Ale kluczem do dalszego funkcjonowania w związku jest to, że akceptujemy to, iż w pewnych kwestiach się różnimy i umiemy wypracować wspólne podejście - o ile to konieczne.
Mój powrót do pracy nie zmienił nic pod względem emocjonalnym w naszych relacjach. Trudniej nam za to wygospodarować fizycznie odrobinkę czasu, który moglibyśmy spędzić tylko we dwoje. Mój mąż pracuje w tzw. wolnym zawodzie - idzie na godz.11 na kolegium, ale potem kończy pracę najwcześniej o 19; zdarza się jednak, że wraca ok. północy. Ja wykonuję swoją pracę w biurze i obecnie - w gorącym okresie sprawozdań finansowych - wstaję o 5 rano, aby być w biurze o 6.30 i wyrobić się ze wszystkim (a i tak mam zaległości) do ok. 16.30 - tak, żeby wrócić spokojnie do domu i zastąpić opiekunkę. Mogłabym czasem wziąć home office, ale w pracy łatwiej mi się skupić, w domu zawsze znajdzie się coś, co oderwie mnie od pracy i obniży efektywność. Oczywiście nasz rozkład dnia ma również pozytywne strony - mąż budzi rano małą, karmi ją i spędza trochę czasu. O 10.00 przychodzi opiekunka, a mąż idzie do pracy.
Ale dla nas (tylko dla nas) miejsca w tym harmonogramie jest mało - zdarzają się dni, że nie rozmawiamy osobiście, a jedynie przez telefon. W tygodniu idę spać zaraz po Malutkiej, tj. ok. 21.00-21.30. W weekend jest niewiele lepiej... Oboje mamy poczucie, że mało nas w tym wszystkim... Mój mąż ma teorię, że jak nastanie wiosna będę mniej śpiąca, a słońce doda mi energii - oby...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz